Uśmiechnięte twarze, w oczach szczęścia błysk…

Posted on

… to zdanie najlepiej oddaje klimat panujący wczoraj w obornickiej Bajce.
Każdy, kto choć raz odwiedził to miejsce wie, że przestrzeń koncertowa jest mocno ograniczona.  Jednak sobotni wieczór dowiódł, że klub ma gumowe ściany, które rozciągają się, gdy dinozaury wchodzą na scenę.
Tak , tak TSA przyłożyło do pieca jak należy, a ja pierwszy raz od dłuższego czasu uchwyciłam co nieco z poziomu publiki i muszę przyznać, że było zajebiście!

P.S. Dziękuję Kulturalnym za cudny prezent urodzinowy!
pssst rok temu też tu byłam 🙂
http://kocma.com/2015/10/24/acid-drinkers-w-bajce/

Korpis Karmel

Posted on

Namiastka RATM w rodzinnym mieście? Nie ma sprawy! Chłopaki z Korpis Karmel zatrzęśli artKawiarnią, jak na prawdziwy rapcor’owy zespół przystało. Ciężkie brzmienia, ponadczasowe teksty i bezpośredniość, to cechy, które sprawiły, że dodałam chłopaków do swojej playlisty. Uwierzcie, są lepsi niż coca-cola! 🙂
A Trzebnica? Cóż… smutek i niesmak po nieobecności zostanie.

Kasia i Piotr

Posted on

 Rok temu, ta urocza para bawiła się na weselu mojej koleżanki. Nie przyszło mi wówczas do głowy, że tak szybko będę miała okazję im towarzyszyć w tym szczególnym dniu.
Kasia i Piotr, bo to o nich mowa, emanowali subtelnością i spokojem, zarówno podczas uroczystości, jak i romantycznego pleneru w Winnicach Jaworek.
Myślę, że to sprawka nie tylko ich usposobienia, ale również małej istotki, która z niecierpliwością czeka na spotkanie z rodzicami.
Kochani! Dziękuję za zaufanie, którym mnie obdarowaliście i… do zobaczenia?

Bis!

Posted on

To odpowiedź trzebnickich zespołów na koszmarną aurę podczas Święta Sadów. W suchej i ciepłej sali widowiskowej mogli raz jeszcze rozwinąć muzyczne skrzydła i zaprezentować swoje wysokie loty wszystkim słuchaczom.
Bluesowe Ktosie wprowadziły publikę w południowoamerykański klimat, by mogła pobujać przy dźwiękach harmonijki. Chwilę później z funkowym przytupem wszedł IM Fanki Tim i energetycznie postawił wszystkich na nogi. Zaś zwieńczeniem wieczoru był genialny Cran, który z militarnym impetem odegrał najlepsze kawałki, niejednokrotnie wywalając przy tym zasilanie 🙂
Każdy występ był dowodem ogromnego potencjału drzemiącego nie tylko w zespołach, ale przede wszystkim w każdej artystycznej personie.
Dziękuję za te muzyczne doznania!