To było popołudnie pełen wzruszeń, śmiechu i niedowierzania, że czas płynie tak nieubłaganie. Osiemnaste urodziny Bartka nie były tylko kolejną rodzinną uroczystością – to był symboliczny moment domknięcia pewnego etapu, który dzieliliśmy wspólnie od niemal dwóch dekad.
Gdy patrzę na niego teraz – pewnego siebie młodego mężczyznę – nie mogę przestać myśleć o tym, jak dzielił swoje dzieciństwo z Szymonem, a potem z Maksem. Wakacje, ferie, święta czy weekendy – wspólne spacery, jedzenie, wycieczki, zajęcia w domu kultury – mam wrażenie, jakby to było wczoraj…
Niedzielne popołudnie upłynęło pod znakiem wspomnień, które ożyły dzięki zdjęciom z albumu – prezentu, w który włożyłam swoje serce. Na zdjęciach widać ogrom wspólnych chwil, śmiesznych momentów i miejsc, które odwiedziliśmy. Jedno jest pewne: chłopaki zawsze się dogadywali, mimo różnicy charakterów i mam nadzieję, że z wiekiem ta więź nie osłabnie i zawsze będą mogli na siebie liczyć. Osiemnastka to nie tylko wejście w dorosłość, ale też dowód na to, że rodzina to najsilniejszy fundament, jaki można podarować młodemu człowiekowi na start.
Drogi Bartku! – leć wysoko i bądź dobrym człowiekiem. Jestem z Ciebie dumna!




























































































































































































































































































































































