Tu byliśmy – wernisaż fotografii Tadeusza Rolke

Posted on

2 września 2019 r. miałam przyjemność uczestniczyć w wernisażu wystawy „Tu byliśmy” autorstwa Tadeusza Rolke. Spotkanie z artystą odbyło się w Centrum Kultury i Edukacji Żydowskiej w Synagodze Pod Białym Bocianem we Wrocławiu.
Fotografia poświęcona jest pamięci polskich chasydów. To dokumentacja miejsc, które autor chce ocalić od zapomnienia. Jak pisze artysta:
„Od bardzo dawna interesowałem się historią Żydów. Będąc fotografem odczuwałem, że muszę się w tej sprawie wypowiedzieć. W 1990 roku wracając ze Lwowa musiałem spędzić kilka godzin w Przemyślu. Poszedłem do księgarni i kupiłem „Opowieści chasydów” Martina Bubera. Ta pouczająca książka spowodowała, że trzy lata później znalazłem się w miasteczku Bełz, gdzie wykonałem pierwsze fotografie. Niedługo potem mój przyjaciel Jerzy Budziszewski (Joshua Ben Or) artysta zamieszkały w Nowym Jorku utwierdził mnie o konieczności fotografowania miejsc związanych z historią chasydów. Szukam więc tych miejsc, wybieram kadry z tej rzeczywistości, omijam atrybuty współczesne takie jak anteny telewizyjne, krzyczące reklamy, wszędzie parkujące samochody. Tych fotografii będzie więcej…”

Wernisaż był doskonałą okazją, żeby zobaczyć się z mistrzem po raz drugi. Pierwsze spotkanie miało miejsce podczas mojego projektu „Tam i z powrotem. Towarzysko we Wrocławiu” w listopadzie 2015 r.

https://kocma.com/tam-i-z-powrotem-towarzysko-we-wroclawiu/

Już na wejściu ogromne wrażenie zrobiła na mnie forma prezentacji zdjęć: wydruk na płótnach, dzięki któremu prace ożywały przy dotknięciu. Tak jak miejsca związane z historią chasydów ożyły dzięki tej wystawie. Kadry wisiały też klasycznie oprawione lub na podobraziach. Takie zestawienie dało niesamowity efekt…
Chwilę po 18 pojawił się pan Tadeusz. Ludzie zaczęli się kłębić wokół artysty, rozmawiając, robiąc zdjęcia, zachwycając się. Mi również udało się zamienić z nim parę słów przed oficjalną przemową i podczas składania autografów. Jakież było moje zdziwienie, gdy pan Tadeusz po chwili namysłu stwierdził, że pamięta nasze spotkanie sprzed 4 lat!
Nie sądziłam, że spotkam się jeszcze z artystą i zamienię z nim parę słów…
Oby ciągłość w twórczości trwała jak najdłużej!

Powyższe zdjęcia zostały wykonane smartfonem. Dziękuję Karolinie za info o wystawie, a mamie Krystynie za pamiątkowe fotografie z mistrzem.

Mam już roczek!

Posted on

To był dla mnie niesamowity dzień. Były balony, pyszny tort, prezenty, a nawet pies. Jednak przede wszystkim byli moi najbliżsi. Dziękuję Wam za dzień pełen uśmiechu, radości i niespodzianek. Byłem szczęśliwy, a to dla dziecka jest najważniejsze.
Choć noszę pieluszki i jedzenie nie zawsze trafia do mojej buzi, to nie jestem już niemowlakiem. Umiem się dogadać, wszędzie sobie chodzę, a jak się zmęczę to wsiadam do Mercedesa.
Skończyłem rok i całkiem nieźle sobie radzę!


Maks

… a poniżej kilka ujęć z roczkowej sesji 🙂

10!

Posted on

Było Star Wars, był Scooby Doo, była piłka nożna, dużo mogłabym wymieniać… Co roku urządzam Szymonowi tematyczne urodziny…
i nie wiem co, nie wiem jak, a już robiłam to po raz dziesiąty.
Z małego chłopczyka wyrósł porządny chłop. Zapalony piłkarz z mocną girą, tegoroczny Mistrz Polski Taekwondo w układach formalnych i zeszłoroczny Mistrz Polski w walkach kalaki (tak! jestem mega dumna!). Pyskaty, obrażalski i chcący zrobić wszystko idealnie, nie znoszący krytyki i porażek, a jednocześnie wrażliwy, kulturalny, posłuszny i ciekawy świata.
Od dłuższego czasu interesuje go wszechświat i nauka
(kanały na Youtube typu Astrofaza i SciFun, a w tv National Geographic itp.
są na porządku dziennym). Kilkanaście dni wcześniej odwiedziliśmy wystawę Space Adventure NASA we Wrocławiu, więc 10. urodziny musiały być kosmiczne. Były nieziemskie przekąski, tort z Galaktyką Andromedy, ścianka foto z astronautą, wojna na wodne balony oraz dwie piniaty – Ziemia i Mars. Nie zabrakło też zwykłej podwórkowej piłki, bo bez tego chłopaki żyć nie mogą.
Ciekawa jestem co będzie za rok…

I Komunia Święta Szymona

Posted on

Dużo pracy, emocji, stresu… Tak mogę podsumować to ważne dla nas wydarzenie. Kilka miesięcy wcześniej zdecydowaliśmy, że urządzimy przyjęcie w ogrodzie. Uparłam się na zorganizowanie wszystkiego w stylu rustykalnym – dekoracje to moja robota 🙂
Z Bożą pomocą wszystko się udało. Pogoda dopisała, humory również, choć bohater wydarzenia wzbraniał się zdjęciami, bo podobno ich nie lubi 🙂
Dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie, a gościom za przybycie i wspólne świętowanie.
Oczywiście w poniższej galerii znajdują się zdjęcia rodzinne, wykonane w ogrodzie, gdzie miało miejsce przyjęcie. Jest też kilka szybkich ujęć pod kościołem. Tradycyjnie podczas komunii w kościele fotograf jest tylko jeden (i nie byłam nim ja), więc zdjęcia z ceremonii raczej się tu nie pojawią 🙂

Sesja plenerowa to coraz częściej komunijny ‚must have’. Oczywiście u nas nie mogło być inaczej.
Piękna polska wieś, las, zwierzęta, maj…

Bracia

Posted on

Najpiękniejszymi modelami są dzieci. Ich piękno jest czyste i naturalne. One nie pozują, a nawet jeśli to robią, to w sposób subtelny i niewymuszony.
Maks jest już z nami dziesięć miesięcy, ba, Szymon jest już bratem dziesięć miesięcy! Świetnie się rozumieją i dzięki temu czuję odrobinę takiego wewnętrznego, wychowawczego spokoju.
Gdy Maks miał niespełna dwa miesiące zrobiłam im kilka ujęć, takich braterskich*. Postanowiłam je powtórzyć właśnie w dziesiątym miesiącu.

To samo miejsce, modele jakby troszkę inni. Wiem, że dla Was to tylko dzieciaki, ale dla mnie to całe życie….

*https://kocma.com/maksymilian-i-familia/

Pożegnanie lata

Posted on

Spontaniczne sesje przeważnie wychodzą najlepiej. Nie inaczej było podczas październikowego ogniska w ogrodzie u przyjaciół, gdzie pożegnaliśmy letnią aurę.
Kilka ujęć i piękna pamiątka gotowa.
Mam nadzieję, że zima szybko minie i znów nadarzy się okazja do rodzinnych zdjęć w plenerze…
Spontanicznych oczywiście!

Ilona i Mateusz

Posted on

Wyjątkowe momenty ze ślubu Ilony i Mateusza. Ceremonia odbyła się w Kościele pw Matki Boskiej Częstochowskiej w Sycowie.
Dziękuję młodej parze za zaufanie i mile spędzony czas podczas sesji plenerowej w cudownym i klimatycznym miejscu.
Ogromnie się cieszę, że zdjęcia Wam się podobają, bo dałam z siebie wszystko, pomimo dziewiątego miesiąca ciąży 🙂
Powodzenia!